Warszawa: Msza św. „radiowa” z okazji 40. rocznicy jej wprowadzenia

Jeśli dla nas poglądy polityczne stają się ważniejsze od wiary, to gdzie tu Ewangelia, gdzie Chrystus? - pytał wiernych bp Michał Janocha.

Biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej przewodniczył Mszy św. „radiowej” z okazji 40. rocznicy jej wprowadzenia. Uroczystość odbyła się w warszawskiej bazylice Świętego Krzyża. Początki transmisji wiążą się ze strajkami na Wybrzeżu w sierpniu 1980. Jednym z 21 postulatów, zawartych w porozumieniu podpisanym 31 dnia tegoż miesiąca przez strajkujących robotników i stronę rządową, było właśnie żądanie rozpoczęcia transmisji Mszy św. przez Polskie Radio.

Bp Janocha na wstępie przypomniał historię pierwszej Mszy św. „radiowej”. Zauważył, że dziś, po 40 latach od powstania „Solidarności”, jesteśmy świadkami budzenia się do wolności Białorusinów, tęskniących za prawdą po sfałszowaniu wyborów. - Drodzy bracia Białorusini nie jesteście sami, łączymy się z wami w modlitwie – zapewnił kaznodzieja.

W ocenie duchownego, zryw na Białorusi przypomina wydarzenia w Polsce – Wtedy właśnie stał się cud i "Ojczyznę wolną Pan raczył nam wrócić". Dziś po 40 latach ulicami miast przechodzą czarne marsze domagające się prawa do zabijania nienarodzonych. Przechodzą parady wyszydzające święte symbole wiary. Nie za taką Polskę ginęli Powstańcy Warszawscy, również tu na Krakowskim Przedmieściu, również w tym kościele. Nie o taką Polskę modlili się i ginęli gdańscy stoczniowcy, polscy robotnicy, nie o takiej marzyli Mickiewicz Norwid i św. Jan Paweł II. Nie o taką walczą dziś nasi bracia Białorusini – pokreślił bp Janocha.

Kapłan zaznaczył, że w ostatnich latach nasilają się profanacje świętych miejsc i symboli chrześcijaństwa. Natomiast Chrystus niosący krzyż, przypomina o największej profanacji, kiedy to On sam znieważony modlił się za tych, którzy to uczynili. - Każda nienawiść jest tragiczną niewiedzą, nasza odpowiedź nie może być inna jak: „Ojcze odpuść im” - powiedział, dodając, że jest to jednak najtrudniejsze zdanie – przebaczyć i miłować nieprzyjaciół.

Biskup zauważył, że w życiu osób wierzących pojawiają się dwie ogromne pokusy. Pierwsza, by razem z grzechem potępić grzesznika, a na zło odpowiedzieć złem. Druga natomiast, by razem z grzesznikiem usprawiedliwić grzech i w imię fałszywej tolerancji, zła nie nazywać złem. - Mamy odrzucać grzech ale kochać grzesznika, tak uczy nas Jezus Chrystus – wyjaśnił.

Duchowny stwierdził, że Polska, jako naród i jako Kościół staje się coraz bardziej podzielona. - Jeśli dla nas poglądy polityczne stają się ważniejsze od wiary, to gdzie tu Ewangelia, gdzie Chrystus? - pytał. Dodał, że rozbity naród łatwo staje się łupem dla jego przeciwników, a rozbity Kościół przestaje być „solą ziemi”.

W ocenie biskupa, Kościół zamknięty staje się „zamkniętą i wrogą twierdzą”, a otwarty, „bezbronny wobec nieprzyjaciół i zamknięty na myślących inaczej”. - Chrystus otwarty jest na wszystko co prawdziwe dobre i piękne. A zamknięty na wszystko co złe, nieludzkie i podłe – wytłumaczył kapłan.

Podkreślił również, że Kościół Benedykta XVI, Jana Pawła II i Franciszka to ten sam Kościół, założony przez Chrystusa. Tak samo ks. Tadeusz Rydzyk i ks. Adam Boniecki są w tym samym Kościele, łączy ich to samo kapłaństwo, obaj zostali powołani przez Chrystusa. – Obaj o tym wiedzą, ale czy wiedzą o tym ich zwolennicy? - pytał duchowny.

- Mury które budujemy między sobą nie sięgają nieba. Jezus kocha wszystkich i mimo wszystko, a my widzimy tylko z bliska i po części. (…) Prawda nie jest ani po prawej ani po lewej stronie. Niektórzy uważają, że jest pośrodku ale ona jest nieskończenie wyżej i głębiej. Tą prawdą jest Jezus, który na krzyżu objawił swoją miłość – podkreślił biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej.

Dlatego, jak zaakcentował kapłan, chrześcijanie odrzucając złą ideologię nie mogą odrzucać ludzi, którzy za nią stoją, ponieważ oni również są Bożymi dziećmi, za które Jezus niósł krzyż i oddał swoje życie.

- Tylko taka miłość jest twórcza, buduje Kościół. Święty Kościół ludzi grzesznych, jak daleki on jest od Kościoła medialnego, konstruowanego z wiadomości o ludzkich grzechach – nadmienił kaznodzieja. Zaakcentował, że wierni muszą uczyć się wybaczać, ponieważ każdy potrzebuje przebaczenia, każdy jest grzeszny i słaby.

Na koniec homilii br Janocha odczytał wiersz C.K. Normida, pt. „Pascha”. - Gdzie mi­ło­ści tak mało, że się nie jed­no­czą, / Tam trze­ba w nie­na­wi­ści trze­cie­go czło­wie­ka / Po­łą­czyć się — tam w krwi się jed­nej pier­wej bro­czą, / Tam choć w cio­sa­niu krzy­ża i wbi­ja­niu ćwie­ka / W ca­łość się zlać fa­tal­nie kłót­nie mu­szą wole. / Stąd jest ofia­ra cią­gła i pas­cha na sto­le... - zakończył duchowny.

Transmisje Mszy świętych w Polskim Radiu dla wielu pokoleń Polaków były niekiedy jedyną szansą uczestnictwa w niedzielnej liturgii. Na tyle ważną, że przed 40 laty ich wznowienia zażądali strajkujący robotnicy, wpisując jako jeden z 21 postulatów porozumień sierpniowych. 15 września 1980 roku odpowiednie dokumenty podpisali przedstawiciele Episkopatu i Komitetu do Spraw Radia i Telewizji „Polskie Radio i Telewizja”. Sześć dni później, w niedzielę 21 września, Msza radiowa, jak ją od początku nazywano, po latach przerwy wróciła na antenę. Decyzją kard. Stefana Wyszyńskiego nadawana jest z kościoła Św. Krzyża w Warszawie.

Polskie Radio transmitowało niedzielne Msze święte jako pierwsza rozgłośnia na świecie od maja 1927 roku. Po przerwie wojennej ich emisję wznowiono w roku 1945, cztery lata później władze komunistyczne zdjęły je z anteny.

ar / Warszawa

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama