Konferencja prasowa po wizycie w krajach bałtyckich

Wrażeniami z zakończonej podróży apostolskiej Papież podzielił się również podczas długiej konferencji prasowej na pokładzie samolotu.

Franciszek nalegał, by pytania dziennikarzy dotyczyły przede wszystkim jego wizyty w krajach bałtyckich, bo to, jak podkreślił, najbardziej interesuje ludzi.

Odpowiedział on m.in. na pytanie litewskiej dziennikarki, która komentując papieskie wezwanie do bycia pomostem między Wschodem i Zachodem, zauważyła, że w wypadku Litwy bycie pomostem jest doświadczeniem dość tragicznym i dlatego lepiej być może należeć jednoznacznie do Zachodu. Franciszek przyznał, że dziś pod względem politycznym Litwa należy do Zachodu.

- Jestem świadomy, że sytuacja trzech krajów bałtyckich jest zawsze zagrożona, zawsze. Lęk przed inwazją, bo o tym przypomina wam wasza historia – powiedział Franciszek. – Ma pani rację, kiedy mówi, że nie jest to łatwe. Ale jest to gra, która rozgrywa się każdego dnia, krok po kroku, przez kulturę, dialog… Ale nie jest to łatwe. Myślę, że obowiązkiem nas wszystkich jest pomagać wam w tym. Może nie tyle pomagać, co być blisko was, całym sercem.

Jedno z kolejnych pytań dotyczyło papieskiej homilii w Tallinie, w której Franciszek mówił o arogancji możnowładców, którzy grożą użyciem broni, rozmieszczeniem wojska. Estońska dziennikarka poprosiła o wyjaśnienie tych słów, biorąc pod uwagę konflikty w Europie Wschodniej i obecność żołnierzy NATO.

Franciszek zauważył z jednej strony, że dzisiejsze wydatki na zbrojenia są skandaliczne. Zarazem jednak przyznał, że uprawnione jest posiadanie armii, która broni granic. Jest to tak samo uprawnione jak posiadanie klucza do drzwi własnego domu - dodał.

-  Myślę, że państwo, aby mogło funkcjonować, potrzebuje rozsądnej, ale nie agresywnej armii obronnej. Obrona Ojczyzny jest uprawniona, jest zaszczytem. Problem pojawia się wtedy, gdy armia staje się agresywna, a nie rozsądna. Wybuchają wojny o granice. Jest na to wiele przykładów. Nie tylko w Europie, na Wschodzie, ale również na innych kontynentach. Walczy się o władze, by skolonizować jakiś kraj…

Franciszek bardzo obszernie opowiedział też o swym spotkaniu z tragiczną historią krajów bałtyckich. Mówił o okrucieństwie, z jakim byli traktowani więźniowie KGB w Wilnie, o losie ludzi zsyłanych na Syberię za wierność swej religii czy tożsamości, o likwidacji wileńskiego getta. Zauważył, że to okrucieństwo ludzkości się nie skończyło, przejawia się w inny sposób i na innych miejscach. Tytułem przykładu wspomniał o zbrodniach tzw. Państwa Islamskiego, ale też o warunkach, jakie panują dziś w wielu więzieniach.

Kościół reagował na skandale według ówczesnej mentalności

Ojciec Święty zgodził się również zająć stanowisko w dwóch sprawach, które nie dotyczyły podróży apostolskiej. Pierwsza to skandal nadużyć seksualnych względem nieletnich. Papież odniósł się do amerykańskiego raportu z Pensylwanii. Zauważył, że najwięcej przypadków odnotowano w latach 70-tych. Z czasem ich liczba spada, bo Kościół zmienił podejście do tego problemu. Zdaniem Franciszka, zbyt słaba reakcja na te skandale wynikała z panującej wówczas mentalności, obecnej nie tylko w Kościele, lecz w całym społeczeństwie. O takich sprawach się nie mówiło, bo były to powód do wstydu. Papież podkreślił, że mentalność tę trzeba oceniać według ówczesnej wrażliwości, a nie według naszej świadomości, która jest już inna.

Każda umowa jest okupiona cierpieniem

Franciszek wypowiedział się na też na temat umowy z Chinami. Zapewnił, że ma zaufanie do ekipy, która wypracowała to porozumienie i że osobiście bierze za nie odpowiedzialność. Podkreślił też, że we wszystkich negocjacjach każda ze stron musi coś stracić, bo takie są reguły.

- Myślę o tych, którzy stawiają opór, o katolikach, którzy cierpieli – mówił Ojciec Święty. – To prawda, oni ucierpią… Każde porozumienie jest okupione jakimś cierpieniem. Ale oni mają wielką wiarę. I oni piszą. Docierają od nich przesłania, że to, co Stolica Apostolska, co Piotr mówi, jest tym, co mówi Jezus. Oznacza to, że męczeńska wiara tych ludzi dziś się rozwija. Oni są wielcy.

Franciszek przypomniał, że w przeszłości o nominacjach biskupów też decydowały władze polityczne. Było tak między innymi w epoce kolonialnej w Ameryce Łacińskiej czy w Cesarstwie Austro-Węgier. Franciszek zapewnił, że w wypadku Chin będzie dialog o kandydatach, ale biskupów będzie mianował Papież. „Módlmy się – dodał na zakończenie Franciszek – za cierpienia tych, którzy tego nie rozumieją lub mają za sobą wiele lat w podziemiu”.

źródło: vaticannews.va

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama